Wpisany przez Martyna Sokołowska sobota, 02 lipca 2011 07:58
W książce, o której dzisiaj piszę, pojedynczy Rok Miłosza rozciąga się na całą dekadę. Bowiem dziesięć lat zabrało Andrzejowi Franaszkowi zbieranie materiałów i pisanie obszernego tomu o naszym nobliście, od niedawna dostępnego w księgarniach, a zatytułowanego po prostu „Miłosz. Biografia” (Wydawnictwo Znak).Przyznam się od razu: jestem pod wielkim urokiem tej książki. Właśnie tak to ujmę: „urokiem”. Bo sam podziw dla warsztatu literaturoznawcy, docenienie mrówczej pracy, dociekliwości i solidności, głęboki ukłon przed „dziełem kompletnym” – to wszystko za mało. Podkreślę raczej to, od czego zwykle nie zaczynają się recenzje opracowania Franaszka, co nie znaczy, że nie jest owa wartość gdzieś w dalszym ciągu krytycznych omówień podnoszona: otóż chodzi mi o urok literacki tego dzieła. Franaszek, nie tylko badacz i recenzent, ale i pisarz, daje tu popis mistrzowskiej formy literackiej, absolutnie godnej tematu, jaki sobie obrał za cel. Doprawdy, nie pamiętam już, kiedy to ostatnio zdarzyło mi się zrywać raniutko w wolny dzień, by zachłannie czytać dalszy ciąg fascynującej narracji.
Pewnie, wiele elementów złożyło się na ten sukces. Biografia Miłosza jest tak niezwyczajna, że z powodzeniem można byłoby ją przekonwertować na scenariusz dobrego serialu – bo na jedną fabułę materiał to zbyt obfity. Ciągłe splatanie się losów osobistych autora „Zniewolonego umysłu” z wielkimi dziejami ma rangę bez mała eposu w klasycznym wydaniu. Historia prywatna noblisty to zarazem historia prawie całego XX stulecia. Chyba nikt inny, tak jak on, nie mógł pamiętać pojedynczych obrazów jeszcze z czasów carskich, skompilowanych z wyraźniejszymi już okruchami wspomnień z I wojny światowej, by do tego dorzucić już w pełni świadome przeżywanie następnych dziesięcioleci, które obracały kołowrotek kolejnych epok i kultur. A do tego doszły jeszcze: dwudziestolecie międzywojenne, okupacja, czasy stalinowskie, emigracja paryska i długi pobyt w USA, przetykane coraz liczniejszymi wojażami po świecie; wreszcie powrót do Polski, gdzie Kraków miał stanowić namiastkę rodzinnego Wilna....
I przy tym ciągła aktywność zawodowa Miłosza: poezja, proza, eseistyka, przekłady literackie, teksty publicystyczne, wykłady i odczyty, zajęcia akademickie, spotkania autorskie. Ponadto wciąż żywe uczestnictwo w bieżących wydarzeniach, czynny udział w publicznych dyskusjach, konkursach pisarskich, inicjatywach wydawniczych. Dozgonna, niezwykle mądra i dojrzała twórczość. Zasłużony status niejako następcy Mickiewicza, kogoś w rodzaju współczesnego wieszcza.
Książkę Andrzeja Franaszka warto czytać i smakować także dlatego, że nie jest to tradycyjna krajowa biografia, wbrew temu, co oznajmia tytuł. Po pierwsze – nie została napisana na kolanach. Po drugie zaś, tekst autorski prowadzi nas równolegle z biografią po interpretacyjnych meandrach twórczości Miłosza, nieustannie konfrontując życiowe perypetie noblisty z tym, co wychodziło spod jego pióra. To zatem także monografia twórczości, dzięki której możemy już znacznie sprawniej i bezpieczniej żeglować po tym istnym oceanie literatury.
Oby więcej w kraju było takich zjawiskowych rejsów!
Tomasz Chomiszczak
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
| « poprzednia | następna » |
|---|
ARTYKUŁ SPONSOROWANY
Kolektory słoneczne – duży komfort, ogromne oszczędności. Przyszła wiosna, czas aby pomyśleć o tym, co moglibyśmy zmienić w naszych domach. Może w tym roku warto zainwestować w coś, co szybko nam się zwróci a jednocześnie znacząco podwyższy standard naszego codziennego życia? Więcej przeczytasz tutaj.

Nowe mieszkania w centrum Zagórza! W Zagórzu na swoich właścicieli czeka osiem nowoczesnych, przestronnych i komfortowych mieszkań. Znajdują się one w idealnej okolicy, w samym centrum miasta. Więcej przeczytasz tutaj.














