piątek, maja 18, 2012
Zaloguj się przez Facebook
   
Text Size
Widgets Magazine

visual media statyczny



Boomy latają nad głowami

Reportaże

( 6 Votes )
Reportaz_5Do ośrodka przyjeżdżam kilka minut po dziesiątej. Podchodzi do mnie mężczyzna, który uśmiechając się serdecznie mnie wita – Właśnie wypływamy na jezioro! Z uśmiechem idę za nim do grupy osób, które stoją na tarasie widokowym.

Reportaz1a_1- Pierwsza i podstawowa zasada jest taka, że nikt nie schodzi sam na molo. Uczestnicy kursu czekają na instruktora. - mówi instruktor Zdzisław Adamski. - Druga zasada jest taka, że nikt nie wchodzi na pokład bez polecenia. - dodaje. Kursanci przed wejściem na łódkę ustalają między sobą kto będzie dowodził załogą. Wszyscy przygotowują łódź do wypłynięcia. Rozwijają żagle, naciągają liny po czym zajmują miejsce w łódce i ubierają kapoki. Jedna z osób odbija łódź od kei i szybko do niej wskakuje aby nie zostać na lądzie. Pomału wyruszamy w rejs. Słońce mocno świeci, wiatr na razie lekko wieje, gorące powietrze mocno daje się we znaki. Damian, jeden z kursantów ratuje się kremem z filtrem UV. Po chwili częstuje załogę chrupkami. - Młodzież się dokarmia – żartuje Zdzisław Adamski. Za sterem stoi Magda Kuna, kursantka. Nagle wydaje komendę: - Do zwrotu przez sztag! Załoga szybko odpowiada: - Jest do zwrotu przez sztag! Przez chwilę poczułam się jak bym w wojsku była. Z nieśmiałością pytam Magdę co oznacza komenda, którą przed chwilą wydała. – Obrót przodem przez linię wiatru. – tłumaczy. Wielkie maszty łódki robią imponujące wrażenie. Młoda osoba, kobieta świetnie sobie radzi ze sterem i załogą, która jest zgrana ze sobą. Można odnieść wrażenie, że każdy zna swoją rolę na pokładzie. Uczestnicy kursu zamieniają się sterem co trzy okrążenia, według kolejności w jakiej siedzą. Oczywiście nikt nie spaceruje po łodzi – kursanci co chwilę przesuwają się o miejsce, które zostało „zwolnione”.

 

reportaz

W dniu, kiedy przyjechałam zrobić reportaż trafiłam na zajęcia o temacie „Człowiek za burtą”. Ćwiczenia z „manekinem” wyglądały dość ciekawie. Za burtę została wyrzucona butelka 1,5 litrowa napełniona wodą, do której była przywiązana pomarańczowa deska ratunku. Za sterem stał Paweł, a z przodu Damian, który naprowadzał sterującego podając godziny (metoda według zegarka) oraz odległość w metrach. Załoga dość szybko podpłynęła do celu i zwinnie uwinęli się z zadaniem. Instruktor pochwalił drużynę. Podobnie dobrze poszło załodze prowadzonej przez Mirosławę Lewińską. – Jestem zaskoczona, że moja załoga tak świetnie sobie poradziła już przy pierwszych ćwiczeniach – mówi instruktorka. Pani Mirosława szkoli najmłodszych kursantów. Przyznaje, że z dziećmi pracuje jej się bardzo dobrze. Jej najmłodszy uczestnik ma 12 lat! – Najbardziej podoba mi się zakręcanie i inne zwroty jachtu. Ale nauka już mniej bo są wakacje. – śmieje się Miłosz Krawiec (12 l.). Na obóz przyjechał razem z siostrą Gabrielą. Obydwoje przyznają, że jest fajnie i interesująco. Udział w szkoleniu wzięli z dwóch powodów: - Pierwszy to rodzice, którzy chcieli, abyśmy z bratem najpierw zrobili patent a potem oni. A drugi powód, to plany na kolejny sezon związane z jachtowaniem. – mówi Gabriela Krawiec (13 l.). Jednak obóz to nie tylko przyjemność spędzenia „wolnego” czasu na wodzie. To mnóstwo nauki. Nowe słownictwo, terminologia żeglugi i praktyczne nabycie nowych umiejętności. – Trochę mam problem z węzłami, bo mylą mi się gdzie co trzeba przepleć. Ale nie zniechęca mnie to, bo jest tu miła atmosfera i można tu się wiele nauczyć. - mówi Antoni Banaś (12 l.). - I lepiej jest tu coś porobić, niż siedzieć w domu. – podsumowuje. - A ja nie rozumiem tych środków ciężkości – martwi się Magda. Na szczęście instruktorzy są cierpliwi i ze zrozumiałością powtarzają i tłumaczą kursantom zagadnienia, z którymi mają problem. Reportaz_6

W trakcie dalszego relaksu na jachcie, dopływamy do Soliny. Planowane są regaty, więc załoga ma nadzieję, że przynajmniej start zobaczą. Niestety, napięty grafik dnia ponaglał nas do powrotu na ośrodek. Tym bardziej, że załoga ma „wachtę” w kuchni i przygotowuje nakrycie do stołu dla wszystkich. - Plan mamy taki: o 7.00 rano jest pobudka, godzinę później jest apel, czyli „zbijanie 4 szklanek”. O 8.15 jest śniadanie. O 9.00 są zajęcia – wykład, który trwa godzinę. Następnie zajęcia są na wodzie. Trwają one trzy godziny. O 13.15 jest obiad a po nim sjesta do 15.00. wtedy ponownie są zajęcia na wodzie i trwają one do godziny 18.00. kwadrans później jest kolacja. O 19.00 znowu godzinny wykład. O godzinie 20.00 jest już wolny czas. - przedstawia pan Zdzisław. - Niedaleko jest dyskoteka, to młodzież idzie i się bawi. Ale o 23.00 robimy już totalną ciszę nocną, bo młodzież, owszem przyjechała na wakacje, ale też i na szkolenie. - podsumowuje mój rozmówca. Entuzjazm i zaangażowanie kursantów jest zdumiewający. Jak przyznali, różne mieli powody przystępując do obozu żeglarskiego. - Pojechaliśmy z bratem pierwszy raz na żagle w tym roku i od razu się tym zaraziliśmy. Od razu poczuliśmy chęć spróbowania tego. - mówi Maciej Cieślachowski (21 l.). - Rok temu kuzyn zrobił patent i my też postanowiliśmy wykorzystać ten rok sensownie i zrobić patent na jacht. - dodaje. - A mnie koleżanka zmotywowała, która już rok temu zrobiła patent. Uznałam, że fajnie by było pływać z nią na regaty. Przyjechałyśmy tu razem na obóz i bardzo mi się podoba. - mówi Magdalena Kuna (16 l.).

Większość obozowiczów jest w młodym wieku. - Ale to nie znaczy, że nie ma chętnych na kurs po wyżej tego przedziału wiekowego – dodaje bosman, Witold Kocyłowski, gospodarz ośrodka. - Mamy kursy niestacjonarne, weekendowe. Kierowane są do osób pracujących, którzy nie mogą w tygodniu przyjechać na to szkolenie. Taki kurs trwa 12 tygodni i jest organizowany w maju i czerwcu oraz we wrześniu. - dodaje.

Reportaz1a_2W Polsce utrzymuje się mniemanie, iż żeglarstwo jest sportem drogim i elitarnym. Cóż, nic bardziej mylnego. Elitarność żeglarstwa polega na tym, że żeglarze są ludźmi uśmiechniętymi, pogodnymi, dbającymi o środowisko i przyrodę. Sport ten nie jest najtańszy, ale śmiało możemy go porównać z kosztem wyjazdu nad morze i samym wynajęciem tam pokoi. Cena czarteru jachtu może być rozłożona na cztery, pięć osób co zmniejsza koszt przypadający na jedną osobę.

ANNA PADAMCZYK

fot. Autorka

 

Written by :
Aneta Wielgosz
 


Dodaj komentarz

ARTYKUŁ SPONSOROWANY

kolektory 5Kolektory słoneczne – duży komfort, ogromne oszczędności. Przyszła wiosna, czas aby pomyśleć o tym, co moglibyśmy zmienić w naszych domach. Może w tym roku warto zainwestować w coś, co szybko nam się zwróci a jednocześnie znacząco podwyższy standard naszego codziennego życia? Więcej przeczytasz tutaj.

mieszkanie 10

Nowe mieszkania w centrum Zagórza! W Zagórzu na swoich właścicieli czeka osiem nowoczesnych, przestronnych i komfortowych mieszkań. Znajdują się one w idealnej okolicy, w samym centrum miasta. Więcej przeczytasz tutaj.


bajka

 

 

OGŁOSZENIA

SANOK 250x120 copy

paznokcie i wizaz

dyzur aptek2

 

NASZ PATRONAT

festiwal teatrów

mma2

baner SZLAKETNA PACZKA

konkurs fotoreportaz pwsz patronat

konkurs foto puchatek2

Gazeta Podkarpacka