Śledź nas:

Dołącz do użytkowników iSanok.pl - Załóż konto   |   Zaloguj się
Polecamy
Redakcja  |  06.07.2017

Na 35-lecie Polskiego Towarzystwa Informatycznego (PTI)

Andrzej Targowski
Andrzej Targowski Fot. wikimedia.org

Jubileusz to dobry czas, by przyjrzeć się roli, jaką odegrało PTI w ponurych czasach PRL. Zwłaszcza, że informatyka – w przeciwieństwie do ETO (Elektronicznej Techniki Obliczeniowej) – jest socjotechniką, która ma mocny wpływ na rozwój społeczeństw i państw.

W XXI wieku doprowadziła do transformacji Zachodniej cywilizacji w Globalną cywilizację, zaś tę w Wirtualną cywilizację jako równoległy poziom. Natomiast w PRL, w latach 1971-74 niektórzy informatycy mieli plan transformacji zniewolonego społeczeństwa w poinformowane społeczeństwo, świadome swojej wartości. Plan ten został politycznie zablokowany przy sporym udziale Prezesa PTI, które zostało powołane w tym celu. Jak ważną rolę odrywa wolny przepływ informacji, niech świadczy fakt, że PRL upadło w 1989 r., m.in. dlatego że nakład podziemnej, solidarnościowej prasy przekroczył ten prasy reżimowej i polskie społeczeństwo było dobrze poinformowane, świadome swych celów, praw oraz manipulacji władzy, przeciw której potrafiło się zorganizować.

Kontekst rozwojowy

Polska dość wcześnie zajęła się rozwojem konstrukcji maszyn matematycznych (komputerów), co wynikało z wysokiego poziomu polskiej szkoły matematycznej i jej liderów (profesorowie Kuratowski i Greniewski), którzy już w latach 50. zadbali o rozpoczęcie prac nad nimi w GAM (Grupa Aparatów Matematycznych przy PAN). Władze następnie wspierały ten projekt w ZAM (Zakład Aparatów Matematycznych przy PAN), zwłaszcza w zakresie zastosowań techniki cyfrowej w wojsku. Opracowano i wdrażano dwa krajowe programy rozwojowe: ETO (1961), który uruchomił prace rozwojowe w innych centrach, m.in. w ELWRO oraz Informatyki (1971). Program Rozwoju Informatyki przeniósł zainteresowanie ze sprzętu obliczeniowego i obliczeń inżynierskich (ETO) na jego praktyczne zastosowania w kompleksowym Krajowym Systemie Informatycznym KSI (m.in. SPIS, WEKTOR, PESEL, TEREN, ŚWIATOWID i inne jak CYFRONET), opartym na INFOSDTRADZIE, ogólnodostępnej krajowej sieci transmisji danych. Jej koncepcja została przedstawiona władzom do zatwierdzenia w 1972 r., czyli 11 lat przed ogłoszeniem koncepcji Internetu, który powstał z rozdzielenia militarnej sieci ARPANET na Milinet i Internet w 1983 r. Program ten spotkał się z ostrym sprzeciwem władz. Specjalna komisja Biura Politycznego PZPR w 1974 r, wydała zakaz jego realizacji. W miejsce Krajowego Biura Informatyki został powołany Komitet Informatyki pod przewodnictwem premiera P. Jaroszewicza, który całkowicie zablokował działanie Komitetu, w tym zastosowanie krajowych systemów informatycznych, w tym INFOSTRADY. Dziś, w XXI wieku podobną strategię stosują Chiny, Korea Północna oraz niektóre arabskie kraje.

Kontekst polityczny

Dwa wspomniane programy rozwojowe (1961 i 1971) wynikały z ogromnego nacisku środowiska informatycznego, które na łamach prasy codziennej i specjalistycznej wyrażało swe oburzenie na chaotyczny i zbyt wolny rozwój techniki cyfrowej oraz jej zastosowania w Polsce, zwłaszcza w kontekście jej spektakularnego rozwoju na Zachodzie. Owe dyskusje i wystąpienia były niewygodne dla władzy, podkreślały jej zły wizerunek. Dyskusje i wyzwania informatyków były wykorzystywane przez jej członków do personalnych rozgrywek we władzy. Z chwilą dojścia do panowania E. Gierka w 1971 r. sytuacja na krótko uległa poprawie, czego wyrazem było zatwierdzenie wspomnianego Programu Rozwoju Informatyki na lata 1971-75, rozpoczęcie prac projektowo-wdrożeniowych nad systemami PESEL, WEKTOR, ŚWIATOWID czy SPIS, realizacja CYFRONET-u oraz wspieranie inicjatywy inż. Jacka Karpińskiego produkcji modułowych minikomputerów typu K 202.

Miało to miejsce w czasie, kiedy Pakt Warszawski miał zaatakować (jak wynika z doniesień płk/gen. R. Kuklińskiego) Zachodnią Europę. Polska zaczęła przechodzić z gospodarki pokojowej w wojenną, czego wyrazem było nominowanie kilkudziesięciu generałów i pułkowników na wiceministrów, dyrektorów i wicedyrektorów strategicznych zjednoczeń, przedsiębiorstw oraz instytutów. Np. płk dr Roman Kulesza został wicedyrektorem Zjednoczenia MERA i dyrektorem naczelnym IMM Instytut Maszyn Matematycznych), a jego zastępcą był płk prof. Andrzej Janicki. Zastępcą dyrektora ds. naukowych IMM został prof. Wł. Turski, który jednocześnie był profesorem na UW. Wymienieni oficjele zaczęli zwalczać Program Rozwoju Informatyki na lata 1971-75, wspomagając w tym prof. P. Bożyka – szefa doradców I Sekretarza Partii i prof. A. Straszaka – zastępcę Kierownika Wydziału Nauki Partii ds. Nauki. Była to V-ta kolumna Sowietów w Polsce, która w efekcie zniszczyła informatykę i doprowadziła do wielkiej Czarnej Dziury w latach 1976-1989. Profesorowie Ci i niektórzy szefowie jak dyr. naczelny MERY Jerzy Huk, byli wykształceni w ZSRR. Np. wiceministrami MPM i MNSzWiT zostali generałowie. Potem gen. Kaliski został nawet Ministrem Nauki, Szkolnictwa Wyższego i Techniki. W innych resortach było podobnie. Premierem został także b. generał P. Jaroszewicz. Trudno sobie wyobrazić, by władze mogły doprowadzić do rozwoju KSI i INFOSTRADY (w tym pro-angielskiej Odry 1304/5 i pro-angielskiego K202) i kontynowania prozachodniego kierunku rozwoju informatyki, w sytuacji, gdy kraj szykował się do wojny z Europą Zachodnią (por. relacje płk/gen. Ryszarda Kuklińskiego). Raczej myślano o drugiej Dunkierce i bitwach z Danią (była wyznaczonym celem dla LWP).

Ten fakt jest całkowicie pomijany w historiografii tego okresu w Polsce. Historycy są bezradni, ponieważ nie ma żadnych dokumentów w archiwach na ten temat. Nie wiedzą, że sprawy tego typu załatwia się przez telefon. Np. nie można znaleźć żadnych dokumentów z podpisem A. Hitlera, który by zlecał np. Zagładę Żydów, czy innych tragicznie kończących się decyzji. Ci co jeszcze żyją siedzą mądrze cicho i nie wychylają się. Na pewno profesorowie z KC Partii musieli wiedzieć, co robią, być może przy ograniczonej wiedzy owych wymienionych pułkowników (niskiego szczebla), którzy pewnie nie byli wtajemniczani w plany strategiczne Paktu Warszawskiego.

Moim zdaniem, prof. Turski musiał wiedzieć o przygotowaniach do wojny, ponieważ jego funkcja w IMM nie polegała na usprawnieniu badań naukowych nad techniką cyfrową (gdy szykowano się do wojny), ale na wejściu w szczegóły sprzętu elektronicznego (produkowanego dla wojska w IMM i Zjednoczeniu MERA) oraz zapoznania się z bliska ze środowiskiem zaplecza technicznego ETO, aby wkrótce przejąć wiodącą role w krajowej koordynacji tą dziedziną na czas wojny i po niej. Wszakże był zaufanym władzy, co wynikało z faktu, że jako syn Rektora UW w czasach stalinowskich skończył studia w ZSRR i znal świetnie język rosyjski. Chociaż do wojny nie doszło, nie przeniesiono do cywila „wypożyczonych” oficerów. Nowe układy i nacisk na produkcję wojenną, a nie konsumpcyjną doprowadził do strajku w Stoczni Gdańskiej w sierpniu 1980 r. i powstania NSZZ SOLIDARNOŚĆ.

Przykład działania V-tej Kolumny

1972 r. miałem w trybie zastępczym wygłosić referat nt. informatyki podczas II Kongresu Polskiej Kultury. Ponieważ wyznaczeni profesorowie (jak np. Wł. Turski) nie opracowali swych pod-referatów, które potem miały być scalone. Nie było co scalać. Min. Nauki prof. Jan Kaczmarek poprosił bym ja to zrobił. Odbyła się dyskusja nad moim materiałem z owymi profesorami, którzy nie wywiązali się z zadania. Szereg z nich ukończyło studia w ZSRR. Na moim referacie nie zostawili suchej nitki i zaproponowali Wiktora Głuszkowa z ZSRR by referat wygłosił. Zrobił to banalnie. Mój referat był prozachodni, ale w okresie przygotowań do ataku na Zachodnią Europę, kierunek prozachodniego rozwijania informatyki nie mógł być utrzymany. Wybór Głuszkowa zamiast mnie był sygnałem dla ZSRR, że przygotowania PRL do inwazji Zachodniej Europy (na odcinku ETO/informatyki) są na dobrej drodze.

Innym przykładem jest odrzucenie przez prof. W. Turskiego mojej propozycji zainstalowania super-komputera zachodniego na UW. Odmówił i zainstalował sowiecki RIAD 50 dla Uniwersytetu Warszawskiego. Komputer ten „nigdy nie obliczył” jak sławny dzwoń Mikołaja, który „nigdy nie zadzwonił.” Ale sygnał z UW poszedł w Polskę co należy kupować dla polskich uczelni. Ja natomiast doprowadziłem do zainstalowania amerykańskich wówczas super-komputerów CDC Cyber 72 w IBJ w Świerku i AGH w Krakowie w ramach tzw. sieci CYFRONET. W tajemnicy podpisując dokument zezwalający Amerykanom kontrolowanie czy obliczenia mają charakter pokojowy. (Duże ryzyko). Inaczej firma CDC nie dostałaby licencji eksportowej do kraju za Żelazną Kurtyną. Skolei gdybym spytał się o pozwolenie odpowiednich polskich władz by podpisać taki dokument, takiego pozwolenia bym nie dostał. Nawiasem mówiąc Amerykanie odmówili sprzedaży tego komputera dla francuskich badań atomowych (force de frappe). Nam zniesienie embarga obiecał sam Prezydent R. Nixon, kiedy był z wizytą w lipcu 1972 r. w Warszawie, aby opłacić się Sowieckiemu Blokowi i zlikwidować groźbę wojny w Europie. Wówczas zaproponował politykę „odprężenia” tzw. detente. Po dalszej podróży Nixona (z H. Kissingerem) do Moskwy, USA udzieliło Sowieckiemu Blokowi $100 mld pożyczki. Polska informatyka mocno na tym skorzystała. Brałem udział w tych rozmowach, gdy chodziło o ów komputer. Krajowe Biuro Informatyki powoływało się na konieczność mocnego uczczenia 500-tnej rocznicy urodzin M. Kopernika w 1973 r.

Czy Blok Sowiecki zakończył przygotowania do wojny? Wątpię. Liczni pułkownicy i generałowie czyżby siłą bezwładu pozostali na swych stanowiskach w cywilnej gospodarce? W 1976 r. władze ogłosiły tzw. manewr gospodarczy. Ograniczono produkcję towarów konsumpcyjnych, zlikwidowano system WEKTOR, który kontrolował inwestycje szczególnie ważne (który wylansowałem i kierowałem projektowaniem i uruchomieniem w praktyce). Planowano zatrzymanie 2500 inwestycji. Natomiast grupa kilkudziesięciu wysokiej rangi oficerów kontynuowała czyżby niepotrzebną już produkcję wojenną, na którą nakłady inwestycyjne wzrosły 3-krotnie. Zakup licencji w sektorze cywilnym wynikał z potrzeb sektora zbrojeniowego. Np. zakupiono wozy bojowe BWP-1, czołgi T-72 wraz z licencją na seryjną produkcją. Uruchomiono produkcję samolotu rolniczego jedynego w świecie z silnikiem odrzutowym, przewidzianego do stosowania broni chemicznej. Zakupiono nowe zestawy rakiet przeciw lotniczych Krug M i Kub M oraz rakiety przeciwpancerne 9K111 Fagot jeszcze w 1975 r. Lista jest znacznie dłuższa. Zastanawiające jest, dlaczego premier Jaroszewicz tolerował tego typu zakupy? Zapewne szykowano się do drugiego ataku na Europę Zachodnią. Został b. fachowo zamordowany w 1992 r., bo za dużo wiedział. Był drugim polskim premierem i generałem zamordowanym, chyba przez tych samych sprawców (oczywiście w różnym czasie metafora). Ponieważ obaj oni byli dla tych samych sprawców niewygodni.

Konkluzja wyczynu pierwszego polskiego oficera w NATO płk/gen. R. Kuklińskiego jest nieoczekiwana. Owa $30 mld pożyczka Zachodu dla Polski, doprowadziła polską gospodarkę do upadku. Edward Gierek (I sekretarz partii) i Tadeusz Wrzaszczyk (wicepremier) wprawnymi rękami zakupili m.in. za ową pożyczkę 300 licencji na nowe wyroby i procesy i tym samym rozłożyli gospodarkę centralnie planowaną, która upadła pod wpływem własnego ciężaru i tego typu „lekarstwa.” Zginęła śmiercią mamucią. Pośrednio dzięki płk/gen. R. Kuklińskiemu. Oczywiście wymienieni politycy nie wiedzieli, że „zabijają” PRL. Nowa sytuacja wymknęła się spod kontroli, aczkolwiek na krótko podniosła poziom życia i aspiracje Polaków na lepsze (w Delikatesach można było kupić holenderską musztardę w 5 smakach), a może nawet i na dobrobyt („Informatyka klucz do dobrobytu,” książka PiW niżej podpisanego-1971, była tego wyrazem i nadzieją). Dzięki im za to.

Jak uciszyć rozpolitykowane społeczeństwo PRL – 1980?

SOLIDARNOŚĆ zagroziła obaleniem istniejącego porządku politycznego w sierpniu 1980 roku. Rozważano interwencję militarną ZSRR w grudniu 1980 r, którą powstrzymało twarde stanowisko Stanów Zjednoczonych (kierowane działaniem prof. Zb. Brzezińskiego, Doradcy Prezydenta ds. Bezpieczeństwa Narodowego). W tej sytuacji władze PRL i LWP przystąpiły do planowania Stanu Wojennego, który wprowadziły 13 grudnia 1981 roku. Układ personalny w informatyce z okresu przygotowań do wojny z Europą Zachodnią (we wczesnych latach 1970-tych) nadal funkcjonował i jego wynikiem m.in. było kontrolowanie opinii rozproszonych informatyków i skupienie ich pod jednym kloszem. Tak jak po II wojnie światowej w organizacji PAX zorganizowano tzw. czarną reakcję, dając jej świetne warunki do robienia biznesu (firmy producenckie małej chemii i inne) w zamian za spokój w wypowiedziach. Setki ludzi z tego środowiska miało się świetnie i w najmniejszym stopniu nie chciało szkodzić władzy, nawet mieli własną prasę i przedstawicieli w Sejmie w Kole „ZNAK”.

Warto zauważyć, że ja w 1972 r. w referacie na Kongres Nauki Polskiej w 1972 r. (zabronionym do wygłoszenia, ale rozesłanym) wnioskowałem utworzenie PTI. Dlaczego PTI nie zostało wtedy utworzone? Ponieważ władzy zależało, aby społeczeństwo kłóciło się, natomiast zjednoczone mogło by być groźne. Np. w ZSRR było regułą budowanie mieszkań wielorodzinnych z jedną, wspólną kuchnią. Chodziło o to by lokatorzy kłócili się, byli zajęci i nie oglądali się na władzę. W PRL dbano, aby ludzie nie skomunikowali się. Dlatego pod względem liczby telefonów na głowę mieszkańca w Europie byliśmy przed Albanią. Dlatego gdy szykowano Stan Wojenny tym razem chodziło, aby rozdyskutowanych informatyków uciszyć i mieć pod wspólnym kloszem, jak w PAX-ie. I zabieg udał się.

W tak gorącym politycznie okresie nie chciano, by w kraju było głośno o informatyce (zamknięciu jej programu rozwoju w 1974-1975) i niedocenionych komputerach K202 Jacka Karpińskiego. Dlatego polecono (zapewne przez telefon) prof. Wł. Turskiemu zorganizowanie PTI (22 maja 1981), by zamknąć usta „niesfornym” informatykom. Było to o tyle łatwe, że wkrótce rozpoczął się Stan Wojenny, który trwał 1,5 roku. Oczywiście tzw. szeregowi informatycy nie zdawali sobie sprawy, jaką rolę naprawdę odgrywa PTI i chętnie wstępowali do tego towarzystwa, mając na uwadze realizację celów zawodowych i zapewne wstępując do PTI działali w dobrej wierze.

W gorącym roku 1980 prof. Wł. Turski wydał książkę Nie samą informatyką (PIW), w której wyśmiał koncepcję sieci teleinformatycznych (nie wymienił INFOSTRADY z nazwy, ale czytelnie do niej nawiązywał), a zastosowanie informatyki w gospodarce sprowadził do zastosowań na poczcie. Jako profesor UW, znający biegle rosyjski i angielski, jeździł po świecie i musiał dobrze orientować się w zakresie rozwoju techniki informacyjnej. Mimo to zdecydował się napisać kłamliwą książkę, aby tym skierować zainteresowania członków PTI na drugorzędne zakresy informatyki i dać „naukowe” argumenty władzy.

Z tej pozycji prof. Wł. Turski zaatakował książkę mojego autorstwa INFORMATYKA modele rozwoju i zastosowań (PWE, 1980), w której scharakteryzowałem rozwój informatyki w Polce w latach 1971-74, kiedy współkierowałem tym programem. Prof. Wł. Turski namówił trzech innych naukowców (Łukaszewicz, Blikle, Mazurkiewicz), aby dołączyli do druzgocącej recenzji mojej książki, której „recenzję opublikowali w Życiu Warszawy 13 stycznia 1981 r., tzn. w drugim miesiącu Stanu Wojennego. To bardzo znamienne, przypadek? Chodziło o zdyskredytowanie programu rozwoju informatyki poprzez zdyskwalifikowanie jego głównego autora. Recenzenci pisali m.in., że „takie monstrualne połączenie ignorancji o przedmiocie sprawy i pogwałcenie kultury języka doprowadziło do zmarnowania 10 ton papieru”. Tak się składa, że żaden z wymienionych naukowców (z wyjątkiem Wł. Turskiego książki przeciwko informatyce i jego esejów) nie napisał żadnej książki ani nawet artykułu na ten temat przed i po ogłoszeniu owej recenzji. A upłynęło już 43 lat (do śmierci Wł. Turskiego i L. Łukaszewicza) i 47 lat, jeśli chodzi o dwóch dalszych autorów paszkwilu w ŻW.

Red. St. Bratkowski napisał broniący mnie artykuł Męstwo spóźnionych na barykady (ŻW, 2122.02.1981). Natomiast Kolega, członek PTI, złożył wniosek do Sądu Koleżeńskiego PTI, który miał ocenić sprawę tego ataku. Aby to zrobić, musiałbym być członkiem PTI. Przebywałem wtedy na emigracji, ale złożyłem podanie o przyjęcie, które zostało odrzucone z ustną argumentacją, że „nie jest informatykiem”. Cóż za ironia losu, że powiedziano tak człowiekowi, który termin „informatyka” spopularyzował w polskim społeczeństwie w swej książce – bestsellerze Informatyka klucz do dobrobytu (PIW, 1971), a w swej długiej karierze zawodowej (57 lat) pracował wyłącznie w tej dziedzinie, m.in. rozwijając i propagując Pakiet Obliczeń Produkcyjnych (POP), PESEL, KSI, INFOSTRADĘ, WEKTOR, CYFRONET (sformułowałem misję, nazwę i zdobyłem środki dewizowe) itp. systemy, opracował także pierwsze podręczniki i książki w tej dziedzinie (w sumie 40). Nie mówiąc o zorganizowaniu i kierowaniu wówczas najmocniejszym ośrodkiem obliczeniowym informatyki w Polsce (ZETO-ZOWAR), wyposażonym w amerykańskie komputery IBM 1440 i IBM 360/50 i inne, co wiązało się z wszechstronnym przeszkoleniem w wielu europejskich i amerykańskich ośrodkach (Londyn, Wiedeń, Paryż, La Hulpe-Belgia), Nowy York, i innych).

Jednakże „afera” Targowskiego nie była nagłaśniana. Wiedziałem, że nie mam szans. Grałem w tenisa i planowałem opuszczenie Ojczyzny. Tylko Jacek Karpiński nie schodził z łam prasy krajowej, dzięki swej innowacyjnej konstrukcji minikomputera K2002, który był wyzwaniem dla krajowej produkcji dużych komputerów typu ZAM 41, RIAD 30 czy Odra 1305. Komputery te były za drogie dla polskich zastosowań. O czym pisałem w swym niedopuszczonym referacie na II Kongres Polskiej Kultury. Kiedy J. Karpiński zaczął mieć sterowane przez władze kłopoty w PRL, PTI nigdy nie stanęło w jego obronie. Jego osoba i nazwisko dopiero po 35 latach zaczyna funkcjonować w przestrzeni tego Towarzystwa.

Wynik strategii PTI dla dobra rozwoju informatyki w Polsce

W zasadzie PTI dzięki swemu pierwszemu prezesowi prof. Wł. Turskiemu nie ma mocnej orientacji typu informatycznego, jakim są zastosowania tzw. zarządczych systemów przetwarzania danych w gospodarce a nadal identyfikuje się raczej ze sferą tradycyjnej ETO. W 1981 r. termin „informatyka” został przywłaszczony przez PTI, ponieważ był wówczas bardzo popularny w kontekście społeczno-politycznym. W praktyce Prezes PTI zredukował zagadnienia informatyki do zakresu ETO. Wyrazem tego jest jego milcząca rola i hamujący wpływ na rozwój zastosowań informatyki w krajowych systemach gospodarczych i publicznych w ciągu 14 lat (1976-89), a także brak wpływu na rozwój tego typu systemów w III RP. Polska jest w tej dziedzinie na 3-cim miejscu od końca w Europie. Potwierdzeniem tej tezy jest powstanie w 1995 r. Naukowego Towarzystwa Informatyki Ekonomicznej (NTIE), które było rozczarowane tym, że PTI nie interesowało się zastosowaniami gospodarczymi. Aczkolwiek w PRL ustami Prezesa PTI „mądrzyło się” na ten temat w myśl PRL-owskiej zasady „na tym się nie znam, ale myślę, że...” Oczywiście PTI ma prawo do ustalania zakresu swoich zainteresowań. Jeśli nie odpowiada mu informatyka gospodarcza, a informatyka techniczna czy obliczeniowa, typowa dla programów tzw. computer science („computing”) to jest to wyłączna sprawa tego Towarzystwa. Moim zdaniem PTI odpowiada podstawowemu zakresowi działań prestiżowego amerykańskiego towarzystwa Association for Computing Machinery (ACM), z 100,000 członkami. To jednak, gdy istnieje inne polskie towarzystwo naukowe, które zajmuje się informatyką gospodarczą, to wypada by ono zajmowało się historią tej dziedziny a nie PTI, które w tym zakresie popełnia rażące błędy. Żeby powiedzieć o tym bardzo oględnie.

Może ktoś zapytać czy jeden Prezes mógł pokierować PTI jak ja tu piszę? Oczywiście, że mógł, zwłaszcza, że był człowiekiem bardzo ekspresywnym, dynamicznym i „przekonywującym.” Lepiej było nie wchodzić mu w drogę. Byliśmy kolegami ze szkoły im. W. Górskiego przy ul. Smolnej 30 w Warszawie, gdzie swych rówieśników regularnie lał swą teczką (starą skórzaną i wyświechtaną, chyba przedwojenną) na przerwach. Mam to do dzisiaj w oczach. Miał dużą fizyczną przewagę nad nimi. Innym przykładem był szef PAX-u Bolesław Piasecki, który swe życie uratował po Powstaniu AK w Wilnie (mój Ojciec Chrzestny był d-cą operacyjnym tego zwycięskiego powstania-płk. L. Krzeszowski), oferując szefowi NKWD Ivanowi Sierowowi lojalność i usługi typu PAX. On pisywał raporty a na co dzień nie przeszkadzał swym podwładnym mówić co chcą na „reżim” byle nie w prasie i poza PAX-em. Znałem te środowisko dość dobrze, ponieważ grywałem z nimi w tenisa na Agrykoli, w tym z synem Bogdanem Piaseckim (zamordowanym). A jeden z szefów dużej PAX-owskiej firmy był moim z-cą, gdy byłem Prezesem Polskiego Związku Tenisowego. (Na marginesie dodam, że uprawiałem tenis wyczynowo).

Po zlikwidowaniu Krajowego Biura Informatyki (KBI) powstał Komitet Informatyki, którego przewodniczącym został sam premier, gen. P. Jaroszewicz, który nigdy nie zwołał tego Komitetu. Na dobre wygasił na 14 lat rozwój informatyki w Polsce. Niestety PTI wówczas nie wyrażało żadnego protestu w tej sprawie.

Jeszcze dzisiaj Złoty Wiek informatyki, jaki był w latach 1971-1974, PTI charakteryzuje jako najgorszy okres dla informatyki po II Wojnie Światowej. Podczas gdy w tym okresie 3-krotnie podwyższono wydatki inwestycyjne na rozwój informatyki w porównaniu z okresem gomułkowskim, wydano ok. 500 mln dol. na unowocześnienie struktury informatycznej kraju, i wysłano ok. 5000 informatyków na szkolenie na Zachód. Jest to nie tylko oczernianie mnie (identyfikowanego z tym okresem) ale ok. 1000 informatyków, którzy dali z siebie wszystko by rozwijać swą ukochaną dziedzinę. I robili to świetnie, np. jak Ci koledzy w Szczecinie, żeby nie być gołosłownym i nie zawężać sprawy do mego geograficznego kręgu. Duże wątpliwości budzi brak rozliczenia się po 1989 r. za rolę PTI w hamowaniu rozwoju informatyki w PRL w latach 1981-89 przez jej Prezesa Wł. Turskiego. W tym brak jest odniesienia do oceny nieetycznej roli, jaką odegrało PTI w stosunku do niektórych pionierów rozwoju informatyki w Polsce. Stojąc dziś prawie nad grobem, te myśli pod rozwagę przekazuje młodszym informatykom, życząc im przede wszystkim dobrej etyki zawodowej.

Prof. Dr Tenured inż. Andrzej Targowski WESTERN MICHIGAN UNIVERSITY (USA)  

Dodaj komentarz
Zaloguj się lub załóż konto, aby móc śledzić swoje komentarze.

Artykuły promowane

Eksperci z Pracuj.pl podpowiadają, jakie profity pracodawcy oferują pracownikom....
Poszukując zatrudnienia, warto działać systematycznie i wybierać oferty pracy...
Problemy z koncentracją, zmienne nastroje, zmęczenie – to kilka niepokojących...
Praca na określonym stanowisku wymaga posiadania odpowiednich kwalifikacji. Chodzi o...
Znalezienie ciekawej oferty pracy to dopiero początek zawodowej przygody. Kolejnym...
Wybór zawodu to ważna decyzja. Dokonanie właściwych wyborów po maturze pozwala...

Kalendarium

/ Lipiec 2017
PN WT ŚR CZW PT SOB ND
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            
Copyright © 2013 iSanok. Wszelkie prawa zastrzeżone.
realizacja i CMS: omnia.pl