Śledź nas:

Dołącz do użytkowników iSanok.pl - Załóż konto   |   Zaloguj się
Piotr Piegza  |  14.04.2017  |  1

Czy w 4 miesiące można zakochać się w Portugalii?

Portugalia, Porto
Portugalia, Porto Fot. Piotr Piegza

Wszyscy wiedzą, że Portugalia to kraj nad oceanem, Portugalczycy jedzą dużo ryb i śpiewają smutną muzykę Fado. Na tym wiedza wielu osób o tym niezwykłym kraju się kończy...

Któryś z poetów napisał kiedyś „kto raz odwiedził Portugalię, będzie już zawsze tu wracał”. Choćbym bardzo się starał nie mogę temu zaprzeczyć. Portugalia to kraj na końcu Europy, a może na samym jej początku? Zależy z jakiej perspektywy patrzymy. Kiedy przygotowywaliśmy się do wyjazdu, mimo przeczytanych wielu stron internetowych niewiedzieliśmy, co dokładnie nas tam czeka. Rzeczywistość, którą zastaliśmy na miejscu przerosła nawet nasze  oczekiwania. Dużym wyzwaniem jest opisanie kilku miesięcy naszego zimowego semestru tylko w jednym tylko artykule.

Coimbra do której przylecieliśmy studiować była kiedyś stolicą Portugalii. Teraz jest przede wszystkim miastem turystycznym i uniwersyteckim. Studenci mają tu znacznie większe przywileje niż w Porto czy samej Lizbonie. Dowodem na to może być trwająca tutaj aż 5 dni Festa das Latas , czyli studenckie Otrzęsiny (w całej Portugalii tylko 1 dzień). Trwająca do samego rana zabawa na ulicach miasta i niezliczona ilość koncertów . Duża ilość dyskotek, klubów i organizacji studenckich udowadnia, że Erasmus w Portugalii jest traktowany niezwykle poważnie. W mieście jest kilka wyższych Uczelni, obiady w studenckich kantynach są naprawdę smaczne, a możliwość zakupu wina w kantynie nikogo nie dziwi. Nie trzeba się też martwić o spalenie zbędnej ilości kalorii, gdyż Coimbra leży na wielu wzgórzach, więc spacer po niej jest prawie górską wędrówką.

Jedynym, minusem wydaje się być, wbrew naszym wcześniejszym oczekiwaniom słaby angielski Portugalczyków. Natomiast nauka języka portugalskiego w tak krótkim okresie, jest zapewne możliwa, ale tylko dla wybitnie uzdolnionych poliglotów. Na całe szczęście najciekawsze wykłady odbywały się w języku angielskim, a mieszkanie z grupą portugalskich studentów udowodniło, że w życiu codziennym język nie jest najistotniejszym elementem. Portugalczycy brak znajomości języków nadrabiają niezwykłą wręcz życzliwością. Zapytana o drogę osoba, potrafi zmienić kierunek, w którym szła i przejść wiele ulic po to by wskazać nam dokładnie to miejsce, o które pytaliśmy. W porównaniu do nas mieszkańcy tego kraju są o wiele bardziej bezproblemowi i uśmiechnięci. W związku z tym, że przeważnie dni tutaj są gorące, życie zaczyna się późnym popołudniem i trwa do samego rana. Co ciekawe uczestnicy tych towarzyskich spotkań, nie mają problemu ze wstaniem do pracy czy na uczelnię.

Oczywiście nie samą zabawą człowiek żyje. Poziom nauki jest w Portugalii bardzo wysoki, a studenci ambitnie podchodzą do zajęć. Wiedzy teoretycznej mieliśmy stosunkowo mało, natomiast zadań praktycznych kilkukrotnie więcej niż w Polsce. Muszę przyznać, że jest to wyjątkowo efektywny sposób nauki. Kilka własnych filmików, tworzenie muzycznych podkładów, tematyczne sesje zdjęciowe, samodzielne stworzenie gazety od samego pomysłu aż do wydruku w drukarni, tworzenie blogów i stron internetowych czy prowadzenie telewizyjnej audycji na żywo to tylko niektóre z naszych zadań. Skrupulatnie przestrzegane przez wykładowców, przysporzyły nam trochę nerwów, ale też nauczyły wielu rzeczy. Świetną sprawą jest że Instituto Superior Miguel Torga, w którym studiowaliśmy, posiada własne studio radiowe i telewizyjne. Studenci mają okazję poznać pracę z kamerami pracującymi live, czy też nadzór całości programu telewizyjnego w studiu reżyserskim.

Przynależność do organizacji studenckich takich jak Erasmusland czy WeloveCoimbra, daje prawo do zniżek na organizowane przez nich wycieczki. Z czego też skrupulatnie korzystaliśmy, zwiedzając całą Portugalię. Przydały się również przewodniki zakupione jeszcze w Polsce, dzięki których wiele wycieczek sami zorganizowaliśmy. Na opisanie tylko najpiękniejszych miejsc, które odwiedziliśmy potrzebny byłby sporej wielkości przewodnik. Portugalia, oblana w połowie przez Atlantyk, to kraj o najpiękniejszych plażach w Europie, wysokich na 2 tys. metrów górach, i starych , jakby zamrożonych w czasie kamiennych wioskach. Kraj z zamkami, pałacami i klasztorami, które ominęły zniszczenia ostatniej wojny. Są regiony w których ciągle żywe są jeszcze Celtyckie czy Rzymskie tradycje. Portugalskie miasta, mają mnóstwo zakamarków wzniesionych jeszcze przez Maurów. To prawie bajkowa kraina, gdzie wino jest najlepsze, a ryby zawsze świeże. Pomarańcze, mandarynki czy oliwki rosną praktycznie wszędzie, tak jak u nas jabłka, a cytrynę do herbaty zrywa się przed domem. To miejsce o kuchni tak smacznej, że wyjeżdżając stąd, trzeba nauczyć się co najmniej kilku przepisów, żeby za nią nie tęsknić. Nigdzie indziej na świecie nie można zjeść takich pysznych pieczonych kasztanów, że aż żal się robi, że nie rosną w naszym klimacie. Świeże morskie ryby i owoce morza dostarczają niezapomnianych przeżyć. Samego tylko dorsza Portugalczycy przyrządzają na tysiąc sposobów. Wyjeżdżając stąd jednego można być pewnym, że będzie chciało się tu wracać. Sam muszę przyznać, że już przeglądałem ceny wakacyjnych lotów do Algavre słynącego z przepięknych plaż i słonecznej pogody 350 dni w roku.

Na koniec pozwolę sobie zacytować klasyka i napisać „...Jeżeli ktoś zapyta mnie, czy warto jechać do Portugalii, odpowiem mu…” STANOWCZO TAK ! Stanowczo warto też skorzystać z programu Erasmus i wybrać się, gdziekolwiek tam, gdzie zatrzyma nas dopiero granica Unii Europejskiej lub własna wyobraźnia.  

Wszyscy wiedzą, że Portugalia to kraj nad oceanem, Portugalczycy jedzą dużo ryb i śpiewają smutną muzykę Fado. Na tym wiedza wielu osób o tym niezwykłym kraju się kończy...



Któryś z poetów napisał kiedyś „kto raz odwiedził Portugalię, będzie już zawsze tu wracał”. Choćbym bardzo się starał nie mogę temu zaprzeczyć. Portugalia to kraj na końcu Europy, a może na samym jej początku? Zależy z jakiej perspektywy patrzymy. Kiedy przygotowywaliśmy się do wyjazdu, mimo przeczytanych wielu stron internetowych niewiele wiedzieliśmy, co dokładnie nas tam czeka. Rzeczywistość, którą zastaliśmy na miejscu przerosła nawet nasze wygórowane już oczekiwania. Dużym wyzwaniem jest opisanie kilku miesięcy naszego zimowego semestru tylko w kilku zdaniach.

Coimbra do której przylecieliśmy studiować była kiedyś stolicą Portugalii. Teraz jest przede wszystkim miastem turystycznym i uniwersyteckim. Studenci mają tu znacznie większe przywileje niż w Porto czy samej Lizbonie. Dowodem na to może być trwająca tutaj aż 5 dni Festa das Latas , czyli studenckie Otrzęsiny (w całej Portugalii tylko 1 dzień). Trwająca do samego rana zabawa na ulicach miasta i niezliczona ilość koncertów . Duża ilość dyskotek, klubów i organizacji studenckich udowadnia, że Erasmus w Portugalii jest traktowany niezwykle poważnie. W mieście jest kilka wyższych Uczelni, obiady w studenckich kantynach są naprawdę smaczne, a możliwość zakupu wina w kantynie nikogo nie dziwi. Nie trzeba się też martwić o spalenie zbędnej ilości kalorii, gdyż Coimbra leży na wielu wzgórzach, więc spacer po niej jest prawie górską wędrówką.

Jedynym, minusem wydaje się być, wbrew naszym wcześniejszym oczekiwaniom słaby angielski Portugalczyków. Natomiast nauka języka portugalskiego w tak krótkim okresie, jest zapewne możliwa, ale tylko dla wybitnie uzdolnionych poliglotów. Na całe szczęście najciekawsze wykłady odbywały się w języku angielskim, a mieszkanie z grupą portugalskich studentów udowodniło, że w życiu codziennym język nie jest najistotniejszym elementem. Portugalczycy brak znajomości języków nadrabiają niezwykłą wręcz życzliwością. Zapytana o drogę osoba, potrafi zmienić kierunek, w którym szła i przejść wiele ulic po to by wskazać nam dokładnie to miejsce, o które pytaliśmy. W porównaniu do nas mieszkańcy tego kraju są o wiele bardziej bezproblemowi i uśmiechnięci. W związku z tym, że przeważnie dni tutaj są gorące, życie zaczyna się późnym popołudniem i trwa do samego rana. Co ciekawe uczestnicy tych towarzyskich spotkań, nie mają problemu ze wstaniem do pracy czy na uczelnię.

Oczywiście nie samą zabawą człowiek żyje. Poziom nauki jest w Portugalii bardzo wysoki, a studenci ambitnie podchodzą do zajęć. Wiedzy teoretycznej mieliśmy stosunkowo mało, natomiast zadań praktycznych kilkukrotnie więcej niż w Polsce. Muszę przyznać, że jest to wyjątkowo efektywny sposób nauki. Kilka własnych filmików, tworzenie muzycznych podkładów, tematyczne sesje zdjęciowe, samodzielne stworzenie gazety od samego pomysłu aż do wydruku w drukarni, tworzenie blogów i stron internetowych czy prowadzenie telewizyjnej audycji na żywo to tylko niektóre z naszych zadań. Skrupulatnie przestrzegane przez wykładowców, przysporzyły nam trochę nerwów, ale też nauczyły wielu rzeczy. Świetną sprawą jest że Instituto Superior Miguel Torga, w którym studiowaliśmy, posiada własne studio radiowe i telewizyjne. Studenci mają okazję poznać pracę z kamerami pracującymi live, czy też nadzór całości programu telewizyjnego w studiu reżyserskim.

Przynależność do organizacji studenckich takich jak Erasmusland czy WeloveCoimbra, daje prawo do zniżek na organizowane przez nich wycieczki. Z czego też skrupulatnie korzystaliśmy, zwiedzając całą Portugalię. Przydały się również przewodniki zakupione jeszcze w Polsce, dzięki których wiele wycieczek sami zorganizowaliśmy. Na opisanie tylko najpiękniejszych miejsc, które odwiedziliśmy nie wystarczyłoby całego jednego numeru Ob.sesji. Portugalia, oblana w połowie przez Atlantyk, to kraj o najpiękniejszych plażach w Europie, wysokich na 2 tys. metrów górach, i starych , jakby zamrożonych w czasie kamiennych wioskach. Kraj z zamkami, pałacami i klasztorami, które ominęły zniszczenia ostatniej wojny. Są regiony w których ciągle żywe są jeszcze Celtyckie czy Rzymskie tradycje. Portugalskie miasta, mają mnóstwo zakamarków wzniesionych jeszcze przez Maurów. To prawie bajkowa kraina, gdzie wino jest najlepsze, a ryby zawsze świeże. Pomarańcze, mandarynki czy oliwki rosną praktycznie wszędzie, tak jak u nas jabłka, a cytrynę do herbaty zrywa się przed domem. To miejsce o kuchni tak smacznej, że wyjeżdżając stąd, trzeba nauczyć się co najmniej kilku przepisów, żeby za nią nie tęsknić. Nigdzie indziej na świecie nie można zjeść takich pysznych pieczonych kasztanów, że aż żal się robi, że nie rosną w naszym klimacie. Świeże morskie ryby i owoce morza dostarczają niezapomnianych przeżyć. Samego tylko dorsza Portugalczycy przyrządzają na tysiąc sposobów. Wyjeżdżając stąd jednego można być pewnym, że będzie chciało się tu wracać. Sam muszę przyznać, że już przeglądałem ceny wakacyjnych lotów do Algavre słynącego z przepięknych plaż i słonecznej pogody 350 dni w roku.

Na koniec pozwolę sobie zacytować klasyka i napisać „...Jeżeli ktoś zapyta mnie, czy warto jechać do Portugalii, odpowiem mu…” STANOWCZO TAK ! Stanowczo warto też skorzystać z programu Erasmus i wybrać się, gdziekolwiek tam, gdzie zatrzyma nas dopiero granica Unii Europejskiej lub własna wyobraźnia. 

MC
18.04.2017, 11:20
Piękne zdjęcia!
Dodaj komentarz
Zaloguj się lub załóż konto, aby móc śledzić swoje komentarze.

Artykuły promowane

Z przeprowadzonych w latach 2016–2017 badań prowadzonych przez Zespół ds. Badań...
6 stycznia 2017 r. odbyła się IV edycja największych, Krośnieńskich Targów...
To już trzeci teledysk do autorskiej muzyki i słów zespołu HIT Sanok. Poniżej...
Na sanockim skansenie odbyła się już 43 edycja Jarmarku Folklorystycznego....

Kalendarium

/ Czerwiec 2017
PN WT ŚR CZW PT SOB ND
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
Copyright © 2013 iSanok. Wszelkie prawa zastrzeżone.
realizacja i CMS: omnia.pl